Relax, we’ll drive.

22 grudnia 2008

W nocy wróciliśmy z Londynu. Tower of London, The Globe, London Eye, Madame Tusand, GMT+0. Więcej wkrótce.

Tags: , ,

Schengen

19 grudnia 2008

Rodzice szykujowali nam niespodziankę na Gwiazdkę, którą im niechcący spaliłem: wyprawę w ten weekend do Londynu. Wszystko wyglądało fajnie, napaliłem się na ten Londyn niesamowicie i nagle bomba.

Mój braciszek, dla którego wyprawa była tajemnicą, dzwoni do mnie wczoraj, czy na pewno paszport jest do samolotu niezbędny… bo jak rok temu jechaliśmy do Genewy, to zostało mu pół roku ważności. I nikt nie pamiętał, żeby ten paszport „doładować”.

Zalała mnie krew. Nie mogłem spać do wpół do pierwszej (teraz piszę to lekko śnięty). Cały misterny plan diabli wzięli. Nawet nie to, że pieniądze wpłacone na bilety przepadły. Okazja, żeby cała rodzinka – bez wyjątku – razem coś zobaczyła przepadła. Nosz kur…

Dziś tata zadzwonił do polskiej ambasady i – uwaga – okazało się, że obywatele Unii mogą podróżować po całej Unii, nie tylko w ramach strefy Schengen, na podstawie dokumentów uprawniających do przekraczania granic wewntęrznych. No i ch…, jednak jedziemy :P .

Tags: ,

XMass Party ’08

15 grudnia 2008

XMPv8

W piątek odbyła się impreza gwiazdkowa, na którą oprócz ludzi z firmy zaproszone zostały także ich osoby towarzyszące. Mam wrażenie, że było nas lekko pod dwie setki. Ludzie bawili się świetnie (mam dowody), impreza trwała przynajmniej do 1:30.

Tak sobie myślę: skoro i tak tego bloga czytają ludzie z pracy – fotki przeze mnie zrobione powinny się dziś pojawić na Squadaku. Gdzie dokładnie jeszcze nie wiem, ale szykujcie się na 1,8G (nie, Łukasz, nie 1,8g, tylko 1,8G).

Tags: , ,

Stolyca

1 grudnia 2008

Złote Tarasy

Coś mnie napadło i w weekend pojechałem odwiedzić brata. Trochę, żeby obejrzeć jego nowy sprzęt kuchenny, trochę, żeby zobaczyć, jak działa jego satelitka, w końcu – żeby razem poszukać czegoś dla rodziców i siostry na gwiazdkę. Brat od dwóch tygodni z zamiłowaniem piecze – też bym piekł, jakbym miał słupek z pasującymi do siebie piekarnikiem i mikrofalą, oba osiągalne bez przyklękania. Poza tym dom mu się powoli zmienia w coś, co nadaje się do mieszkania – coraz więcej szafek wisi na ścianach, coraz więcej podłóg przykrywa posadzkę. Trzeba to wszystko obejrzeć na własne oczy…

Czekając na obiad I

Całą sobotę łaziliśmy po Złotych Tarasach i Marszałkowskiej. Na Marszałkowskiej, circa ’81-’83 byłem pierwszy raz w restauracji, w Horteksie jadaliśmy lody (mój wtedy chyba dwuletni brat pokazał swoje uzależnienie od tego specjału – taka rodzinna opowiastka z pucharem i planami, kto po kim dokończy), w Sezamie widziałem potężny młynek do kawy. Wars i Sawa przemawiały do wyobraźni.

Czekając na obiad II

Wars i Sawa to teraz sklepy odzieżowe i Empik Junior, w restauracji za Rotundą teraz jest Pizza Hut i KFC, Hortex po drugiej stronie to McDonald’s, Sezam mieści w sobie małe klitki, jak Solpol czy plac Zielińskiego. Myślę, że przez wzgląd na wspomnienia z dzieciństwa powinienem unikać tej ulicy… Metro – Empik i z powrotem, nie rozglądać się.

W Złotych wszystkie niemal sklepy z zabawkami są w jednej części budynku (swoją drogą dziwne, że z moim bratem definicja zabawek rozszerza się też do… lodówek; serio). W sobotę w Saturnie nawet pobawiliśmy się Pleo – w niedzielę nie miał już akumulatorka. Koniec końców mamy już prezenty dla wszystkich (w tym – mam nadzieję – nawzajem dla siebie), brakuje już tylko zamówienia od Mamy dla Taty. Jakby ktoś z was wiedział, gdzie można dostać coś takiego, jak DREMEL® 300, byłbym wdzięczny.

Tags: , , , ,