No i wróciłem
Jestem w Polsce. We Wrocławiu miałem być wczoraj około 14tej, ale z powodu nagłych opadów śniegu przedwczoraj w nocy, lotnisko w Brukseli praktycznie stało w gigantycznym korku. O 14tej dopiero lądowałem na Okęciu, godzinę wynudziłem się na terminalu w Brukseli, drugą na pokładzie, kiedy czekaliśmy na naszą kolej, ale widok 5 samolotów – stojących dziób w ogon w kolejce i czekających aż się do cholery wyniesiemy i oni będą mogli zająć nasze miejsce – priceless.














