Podróż™

No i mamy Journey™. Spędziłem z tą grą ostatnie cztery dni i wciąż nie wiem, co o niej myśleć. Z jednej strony, jest dokładnie tym, czego należało się od thatgamecompany spodziewać, z drugiej strony…

Gra jest krótka. Gra jest cholernie krótka. Biorąc poprawkę na to, że nie wiemy, jakie jest nasze zadanie w grze – przechodzi się ją nadzwyczaj łatwo. Dziewięć krótkich zadań na dziewięciu niewielkich mapach (poza mapą/planszą/częścią/rozdziałem trzecim – tym, gdzie można zdobyć trofeum Eksplorator). Zbyt, zbyt łatwo. Jedyne 1,5 do dwóch godzin.

Jednak z kolejnej strony (trzeciej?) – uwielbiam Podróż™. Fakt, że grę zaczynasz, dokładnie jak twoja postać, nie wiedząc nic o świecie, o zadaniu, o celu, że poznajesz powoli odpowiedzi na te zagadki razem ze swoją postacią, że mitologia świata Podróży™ jest wam odsłaniana z zadania na zadanie, że jednak twoja postać ma jakiś cel w tym świecie i jest to cel dość konkretny, chwyta was i trzyma mocno.

No i – gra sieciowa. Jeśli w trakcie rozgrywki gracz zalogowany jest do PSN, począwszy od rozdziału drugiego natrafia losowo na innych graczy. Nie wiemy nic o tym, kim oni są, nie możemy się z nimi komunikować inaczej niż poprzez monotoniczny „krzyk”. Ale to i w sumie tylko to powoduje ze tworzy się swego rodzaju anonimowa więź z innym graczem. „Uwaga”? Krzyk-krzyk-krzyk. „Hej”? Krzyyyyyyk!. I na tym można zbudować prostą, choć skuteczną komunikację. Jak kierowcy i mrugnięcie światłem – może oznaczać absolutnie wszystko. Kiedy potrzebowałem trofeum „wspólnie z tym samym podróżnikiem dojdź do celu”, te pokrzykiwania były jedynym, co używałem, żeby nakierowywać drugiego, ewidentnie niedoświadczonego podróżnika na kolejne rozwiązania. W efekcie człowiek sam się mnie trzymał i trofeum trafiło do obu. Poza tym, długie krzyki powodują u współ-podróżnika coś, co można opisać tylko jako „ładowanie szala”. Jak jest to ważne, przekonają się ci, którzy w tą grę zagrają.

Gra jest maleńkim dziełem sztuki, dokładnie tak, jak flower. Mitologia wygląda na dobrze skonstruowaną, jakkolwiek umowność i symboliczność całości skończyło się tym, że sam mam już dwie interpretacje. (Major spoiler. Klikajcie na własną odpowiedzialność)

Po pierwsze, to jest niekończący się cykl umierania i narodzin, ta sama postać dociera do swojego „boga” i jest przez niego wypluwana z powrotem na początek gry. Po drugie, odkupienie białych istot. Wojna wyniszczająca białe istoty, pokazana w mitologii, którą jedna z nich przedstawia podróżnikowi, skończyła się wymarciem ich wszystkich. Teraz, po tym jak kolejna czerwona istotka dotrze do „boga”, kolejna dusza białej jest zabierana z grobu (symboliczne zgaszenie światełka na nagrobku) i wysyłana w taką samą podróż, jaką właśnie odbyła jej „siostra”. Jako dużo słabsza i dużo bardziej zależna od magii płócien, musi pokazać, ze zasługuje na połączenie z celem Podróży™.

Obie interpretacje wydają się pasować, pewnie ludzie wymyślą jeszcze ich tysiące, ale muszę przyznać, że ta druga z moich seems nice.

Mądrzejsi ode mnie o Podróży™

More Journey Videos

Similar Posts:

    None Found

Tags:

Leave a comment: