Stolyca

1 grudnia 2008

Złote Tarasy

Coś mnie napadło i w weekend pojechałem odwiedzić brata. Trochę, żeby obejrzeć jego nowy sprzęt kuchenny, trochę, żeby zobaczyć, jak działa jego satelitka, w końcu – żeby razem poszukać czegoś dla rodziców i siostry na gwiazdkę. Brat od dwóch tygodni z zamiłowaniem piecze – też bym piekł, jakbym miał słupek z pasującymi do siebie piekarnikiem i mikrofalą, oba osiągalne bez przyklękania. Poza tym dom mu się powoli zmienia w coś, co nadaje się do mieszkania – coraz więcej szafek wisi na ścianach, coraz więcej podłóg przykrywa posadzkę. Trzeba to wszystko obejrzeć na własne oczy…

Czekając na obiad I

Całą sobotę łaziliśmy po Złotych Tarasach i Marszałkowskiej. Na Marszałkowskiej, circa ’81-’83 byłem pierwszy raz w restauracji, w Horteksie jadaliśmy lody (mój wtedy chyba dwuletni brat pokazał swoje uzależnienie od tego specjału – taka rodzinna opowiastka z pucharem i planami, kto po kim dokończy), w Sezamie widziałem potężny młynek do kawy. Wars i Sawa przemawiały do wyobraźni.

Czekając na obiad II

Wars i Sawa to teraz sklepy odzieżowe i Empik Junior, w restauracji za Rotundą teraz jest Pizza Hut i KFC, Hortex po drugiej stronie to McDonald’s, Sezam mieści w sobie małe klitki, jak Solpol czy plac Zielińskiego. Myślę, że przez wzgląd na wspomnienia z dzieciństwa powinienem unikać tej ulicy… Metro – Empik i z powrotem, nie rozglądać się.

W Złotych wszystkie niemal sklepy z zabawkami są w jednej części budynku (swoją drogą dziwne, że z moim bratem definicja zabawek rozszerza się też do… lodówek; serio). W sobotę w Saturnie nawet pobawiliśmy się Pleo – w niedzielę nie miał już akumulatorka. Koniec końców mamy już prezenty dla wszystkich (w tym – mam nadzieję – nawzajem dla siebie), brakuje już tylko zamówienia od Mamy dla Taty. Jakby ktoś z was wiedział, gdzie można dostać coś takiego, jak DREMEL® 300, byłbym wdzięczny.

Tags: , , , ,

Pleo

23 listopada 2008

Pod koniec sierpnia na stronie TED opublikowano fragment prezentacji niejakiego Caleba Chunga. Ten nieznany inżynier i projektant opowiadał podczas zeszłorocznego EG o swojej fascynacji zbawkami-robotami, o tworzeniu najbardziej chyba znanej takiej zabawki – Furby’iego, w końcu o najnowszym swoim dziecku: Pleo.

Piszę to, gdyż w jednym ze sklepów sieci Żer dla idiotów zobaczyłem pudło z Pleo. Za jedyne 1000PLN każdy z was może stać się właścicielem swojego własnego lovebota: elektronicznej zabawki, która z całych sił udaje, że żyje. Wg filmików w sieci wychodzi jej to nieźle, ale szczeniak to mimo wszystko nie jest.

Tags: , ,